W 1487 roku król Portugalii Jan II polecił Bartłomiejowi Diazowi (właściwie Bartolomeu Dias) zbadanie części Afryki wysuniętych najdalej na południe. W ten sposób stał się on pierwszym Europejczykiem, który opłynął Przylądek Dobrej Nadziei.
Diaz i jego załoga wyruszyli w drogę w sierpniu 1487 roku i popłynęli na południe wzdłuż południowo-zachodniego wybrzeża Afryki. Tam jednak dostali się w obszar sztormów, które zepchnęły ich na Atlantyk. Nie widząc lądu, uczestnicy wyprawy nie wiedzieli, gdzie się znajdują, przerazili się, że mogą "wypaść poza krawędź świata". Tak wiec, gdy tylko burza ucichła, Diaz pożeglował z powrotem na wschód. Płynęli tak wiele dni, spodziewając się dotrzeć do wybrzeży Afryki, jednak na próżno. Diaz zdał sobie sprawę z tego, ze musieli minąć południowy kraniec Afryki, zwrócił się więc na północ i w końcu dotarł do Mosselbaai - około 320 kilometrów na wschód od miejsca, które dziś nazywamy Przylądkiem Dobrej Nadziei.
Diaz nie dotarł do Indii, na co liczył, ponieważ jego załoga odmówiła dalszego rejsu. Pomógł jednak w zaplanowaniu udanej wyprawy Vasco da Gamy w 1497 roku. Udzielił rad co do budowy statków, a nawet przebył część drogi z jego ekspedycją. W 1499 roku Diaz towarzyszył Pedro Cabralowi w podróży do Brazylii. Właśnie podczas tego rejsu Diaz utonął, gdy jego okręt uległ zniszczeniu podczas burzy w pobliżu Przylądka Dobrej Nadziei.
POWRÓT
|