Dnia 25 czerwca 1934 roku Związek Oficerów Niemieckich wydalił ze swoich szeregów Ernsta Röhma, dotychczasowego szefa Oddziałów szturmowych (Sturm-Abteilungen, SA). W ten sposób pozbawiono Röhma jakiejkolwiek obrony ze strony armii.
Następnego dnia po odwołaniu Röhma Adolf Hitler, dowódca SS-Leibstandarte oraz Sepp Dietrich, grupenführer SS, zwrócili się do szefa wydziału organizacyjnego wojsk lądowych o dodatkowy przydział broni - miała być użyta do wykonania tajnego rozkazu Hitlera, który podobno już miał przygotowaną listę osób "przewidzianych do odstrzału".
Dnia 29 czerwca na łamach "Völkischer Beobachter" ukazał się artykuł ministra obrony generała Wernera von Blomberga, który nakłania w imieniu Reichswehry Hitlera do wystąpienia przeciwko Röhmowi i SA. Już wieczorem Hitler zadzwonił z Bad Godsberg do Röhma, aby ten zaprosił na sobotę (30 czerwiec) wszystkie ważne osobistości SA do Bad Wiesse pod Monachium. W tym samym czasie Hermann Göring wydał rozkaz o pełnej gotowości bojowej swoich berlińskich oddziałów. Natomiast dowódca SS Heinrich Himmler stworzył domniemany "pucz bawarski": na ulice Monachium (stolica Bawarii) faktycznie wystąpiła grupka SA-manów, ale nie doszło nawet do żadnych incydentów.
Około godziny 4.00 nad ranem w sobotę, 30 czerwca 1934 roku w granicach Monachium pojawił się Adolf Hitler wraz z Josephem Goebbelsem, Seppem Dietrichem i Viktorem Lutzem. Cała czwórka wpierw skierowała się do ministerstwa spraw wewnętrznych, gdzie demonstracyjnie Hitler zerwał naramienniki wczorajszym "buntownikom": Augustowi Schneidhuberowi i Wilhelmowi Schmidtowi, a następnie wydał rozkaz aresztu obu w Stadelheim, gdzie wkrótce zostaną rozstrzelani. Później Hitler wyruszył na czele kolumny samochód SS-manów do Bad Weisse i publicznie ogłosił aresztowanie Röhma. Los podobny spotkał też i innych przywódców SA, którzy wówczas znajdowali się w Bad Weisse. Jedynie opór stawiał dowódca śląskiej SA Edmund Heines, którego SS-mani zostali akurat w łóżku z mężczyzną. Wszyscy zatrzymani, czyli blisko dwieście osób zostało przewiezionych do więzienia w Stadelheim, gdzie ich zabito.
Około 18.00 do celi Röhma wkroczyli Theodor Erickle i Michael Lippert, którzy zaproponowali, żeby Röhm popełnił samobójstwo. Ten odmówił. Wówczas obaj oddali do niego śmiertelne strzały. Podobny los dotknął dowódców SA, którzy zostali uwięzieni przez Göringa, Himmlera i Rienharda Heydricha w Lichterfelde i prawie natychmiast rozstrzelani. Wielu z zabitych SA-manów, (w tym również Karl Ernst "pracujący" dla Himmlera, kanclerz Kurt von Schleicher wraz z żoną, Gregor Strasser niegdyś współpracujący z Führerem, przywódca Akcji Katolickiej Erich Klausner, były generalny komisarz Bawarii Gustav von Kahr) nie mogło uwierzyć, że o całej operacji wie Adolf Hitler, przecież do niedawna ich wielki zwolennik. Umierali pod murami szkoły w Lichterfelde z okrzykiem "Heil Hitler" będąc przekonani, ze cała akcja jest wymierzona przeciwko Hitlerowi i jego współpracownikom. Niekiedy zdarzały się przypadkowe ofiary. Na przykład znanego krytyka muzycznego Williego Schmidta pomylono z SS-gruppenführerem Wilhelmem Schmidtem.
POWRÓT
|